• Wpisów:230
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:159 dni temu
  • Licznik odwiedzin:73 056 / 3396 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Twórczość Konarskiego niewątpliwie miała cechy mistycznej wizji. Zadziwiają one siłą wyrazu ale też niezwykłą starannością i precyzją wykonania.
 

 
Reprodukowanie obrazów w internecie nastręcza pewnych trudności, ponieważ kolorystyka obrazu jest nieco zmieniona. Żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać tej głębi i bogactwa koloru jakie są w obrazach olejnych Konarskiego. Na odmianę jego gwasze mają surową, matową fakturę, ale po oprawieniu nagle zaskakują niezwykłą subtelnością.
Konarski całe życie eksperymentował z tworzywem malarskim.
 

 
"Jesień - Wisła"
Uroczy szkic olejny na dykcie o wymiarach 19 x 29 cm z 1958 roku. Sygnowany inicjałem.
 

 
Wśród dokumentów pani Jadwiga przechowała m.in. listy Andrzeja Wajdy do Mariana Konarskiego. Podobno nosił się on z zamiarem nakręcenia filmu o Konarskim. Ślad tych filmowych pomysłów można odnaleźć także w wierszach Konarskiego.
W tym celu także się spotykali. "Tych spotkań było wiele" - wspomina pani Jadwiga. Ale Konarski zmarł i do realizacji tego pomysłu nie doszło.
Powstało natomiast kilka filmowych dokumentów z udziałem artysty i kilka nakręconych już po jego śmierci.
Szkoda, bo postać to naprawdę niezwykła i niezwykła historia życia, w którym miłość splotła się ze sztuką w bardzo trudnym czasie.
 

 
Jadwigę łączyły z Marianem również podobne, wojenne doświadczenia. On także związany był z ruchem oporu. Należał do AK i ten wątek był również ważny w jego życiu.
cdn
 

 
Pani Jadwiga niechętnie ujawnia szczegóły prywatnego życia. A są one bardzo ciekawe. Ta skromna, mała kobietka musiała mieć w sobie coś, co tak bardzo inspirowało pana Mariana. Swego czasu jej partyzancką przeszłością interesował się także Andrzej Wajda.
Dzieciństwo małej Jadzi przypadło na lata wojny. Rodzina przeprowadziła się na czas okupacji ze Lwowa na wieś. Dzieci przecież potrzebowały jedzenia, a miastu groził głód.
"Zamieszkaliśmy w komórce, kątem u rodziny - wspomina pani Jadwiga- na wsi jak na wsi, pasło się krowy, pracowało się w polu. Obawiano się pacyfikacji, bo w tym rejonie działała partyzantka."
Jadzia kochała konie, wiec jej opiece powierzono konia. Dziewczynka jeździła konno do lasu, przewożąc wiadomości i paczki dla partyzantów, ale też musiała sobie poradzić z bronowaniem pola...:miałam wtedy osiem lat - wspomina - i brona była zaciężka, żeby ją podnieść , gdy koń zawracał na końcu bruzdy... "
Tutaj właśnie miała miejsce brawurowa ucieczka Jadzi. Pewnego dnia, gdy wracała z pola drogą do domu, zatrzymał ja jakiś mężczyzna - kim był? to już zagadka o niemal kryminalnym wątku. - przestrzegł ją, że właśnie zaczyna się obława. Niemcy z szarpiącymi się na smyczach psami, uzbrojeni i zmotoryzowani wchodzili już na podwórka. Za chwilę mogą rozstrzelać mieszkańców i podpalić wieś... Stajni miała tylne wyjście, a dom stał nieco na uboczu. Dziewczynka podkradła się od drugiej strony domu, wskoczyła na konia i ruszyła cwałem w kierunku lasu. Niemcy zaczęli ją gonić jadąc na motorach. Jechali po dwóch: Niemieć i Ślązak... "To był piękny, młody szpak - wspomina - był szybki i znał dobrze drogę.Po drodze był rów jakieś 3-4 m szerokości. Koń to brał bez trudu, ale motory się zatrzymały i wtedy zaczęli do mnie strzelać. Nie oglądałam się, gnałam do lasu a potem dalej do następnej wsi."
Tam już na nią czekali. Gospodarz prędko zabrał konia i ukrył go w stajni pod podłogą stodoły. A gospodyni posadziła dziewczynkę przy stole, podała kubek kwaśnego mleka i dała jej małe dziecko na ręce. Spodziewano się rewizji... Nagle gospodyni wykrzyknęła stłumionym głosem:
-O Boże! A skąd ta krew?
Na podłodze obok krzesła zrobiła się spora kałuża krwi. Jadzia tego nie czuła , ale miała przestrzelone ramię. szybko opatrzono ranę. Okazało się,że kula przeszła na wylot i także koń maił przestrzelone ucho.
Ale wszystko skończyło się dobrze. Partyzanci w tej okolicy byli bardzo liczni i dobrze zorganizowani, więc Niemcy bali się zaatakować wieś.
Jednak zdarzało się ,ze konfiskowali inwentarz. Ludzie więc przepędzali świnie i krowy do lasu, a dziecko opiekujące się nimi musiało umieć sobie poradzić kilka dni samotnie w lesie...
 

 
Te akty bardzo się podobały i dobrze się sprzedawały. Zanosiło się obraz do galerii i po tygodniu, czasem już po trzech dniach był telefon "sprzedane" - wspomina Jadwiga, żona artysty i modelka - ...Nie wiem co to było, może po prostu nie było tyle seksu w mediach, ale akty dobrze się sprzedawały i ludzie cenili dobrą sztukę.
Konarski namalował ich bardzo dużo. Dziś są gdzieś rozproszone po świecie. Zostały tylko nieliczne.
 

 
Pewnego dnia w jednej z sal Pałacu Sztuki pojawiła się dziewczyna... może właśnie była ubrana w czarną sukienkę i trzymała w ręce czerwony goździk... Niedawno jej ukochany zginął w wypadku drogowym. Rozbił się jadąc na motocyklu.
"Od tego czasu zaczęłam chodzić na wystawy - wspomina Jadwiga - Zaczęłam interesować się sztuką. I tam właśnie spotkałam Mariana Konarskiego." Z początku była to przyjaźń. On miał bardzo ciężko chora żonę, która niedługo potem zmarła. Rozumieli się. Zaproponował Jadwidze pozowanie do aktu. Były to szybkie szkice.
 

 
Był rok 1945. Wiosna tego roku przyniosła koniec wojny. Odżyły znów nadzieje na tworzenie rodzimej, narodowej kultury. Przesłanie Rogatego Serca znów stało się aktualne.
"Dzisiaj już nikt o tym nie pamięta, ale to właśnie artyści z kręgu Szukalskiego rozpoczęli zaraz po wojnie organizowanie Krakowskiej Akademii - wspomina Jadwiga Konarska - Było ich około 20 osób. Wsród nich Konarski, Walczowski, Kiełbiński, Taranczewski, Frączek, Żechowski..."
Były to działania organizacyjne, pierwsze spotkania, lekcje... rozdzielono funkcje administracyjne. Potem jednak wszedł zarząd partyjny. Niektórzy zapisali się do partii, ale Konarski i wielu innych wycofali się.
Chociaż spotkania nadal się odbywały. Konarski wybrał życie na uboczu. Jego prace były wysoko cenione i dobrze się sprzedawały.
W tym czasie także dużo wystawiał.
  • awatar martita19912: Podziwiam talent ;) prace są bardzo twórcze i przepiękne ;)!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chociaż wielu może się to wydawać dziwne, Konarski z młodzieńczą rogatą duszą wybrał życie spokoje, z dala od wielkiego zgiełku. Po trosze była to ostrożność, a po trosze wybór jego wartości. Tak naprawdę lubił pracować w spokoju i jego dom i pracownia były taka oazą.
Z drugiej strony też był człowiekiem bardzo solidnym ,co widać w jego warsztacie. Uważał, że artysta powinien być przede wszystkim porządnym człowiekiem. I taki właśnie był.
Życie nieco na uboczu pozwalało mu w tym trudnym czasie zachować niezależność.
 

 
Można też kupić tomik manifest twórczy pt."ZNAKI PRZY DRODZE"
 

 
Niezwykła okazja dla miłośników twórczości Mariana Konarskiego!
Egzemplarz nieznanego dramatu "Dreny" jest do kupienia.
 

 
Obecnie szacuje się ,że obrazy Mariana Konarskiego będą w najbliższym czasie osiągały na aukcjach ceny rzędu kilkunastu tysięcy złotych, a jego popularność wzrośnie na miarę największych twórców dwudziestego stulecia.
Wiele z nich trafia w ręce prywatnych kolekcjonerów i można je zobaczyć czasami w galeriach.
  • awatar Wysokie_Obcasy: Nic dziwnego, obrazy wspaniałe
  • awatar m.machnicki: ...wspanialy artysta ibarrrdzo sie ciesze ze Jego wklad do wielkiej sztuki malarskiej zostal zauwaznony i doceniony przez krytykow i nas wszytkich ktorzy podziwiaja wielka WIRTUOZERJE maestro Mariana Konarskiego ...pozdrawiam Maurycio
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Udało mi sie odnaleźć reprodukcję tego obrazu w moim archiwum. Obraz został sprzedany kilka lat temu prywatnemu kolekcjonerowi.
 

 
Przypominam, że jest jeszcze do kupienia katalog obrazów Mariana Konarskiego.
Duży format, piękne, duże reprodukcje.
Gratka dla miłośników sztuki i fajny pomysł na prezent.
 

 

Bliskim przyjacielem i jednym z członków grupy był Franciszek Frączek. Spędzali razem z Konarskim wiele czasu na rozmowach, gdy Franciszek przjeżdżał do Krzeszowic. Były to kilkudniowe wizyty i długie rozmowy, bo był pan Franciszek wspaniałym gawedziarzem. Pochodził z chłopskiej rodziny, wiedział dobrze co znaczy zmaganie z materią życia i ziemią. Zawsze przywoził z sobą konserwę i starał sie nie sprawiać kłopotu gospodarzom. Ale zarażał wszystkich pasją. Znał ludowe powiastki o diabłach, przydrożne kapliczki, i wszystko to co łączy ludzi pracujących na roli z ich kulturą. Chodził w białej sukmanie krakowskiej i takim pamietają go wszyscy, którzy go spotykali na wernisażach kolegów. Frączek, który przyjął imię Słońcesław w sposób bardzo dosłowny realizował założenia grupy. Niwątpliwie też potafił swoim entuzjazmem wspierać innych i z Konarskim dobrze sie rozumieli.
"Ojcze Swentowicie! Jeśli nie możesz na mnie zesłać ożywiającego bicza, bo za późno, zamień mnie w dzikie drzewo, wyrosłe na tej ziemi z mocnymi korzenami, odporne na mrozy, susze i słoty, wyziewy przemysłowe, burze pogodowe i dziejowe, szybko gojące zadawane rany, kwitnace skromnie i wydające dużo nasion kiełkujących i wzrastajacych szybko, jawnie i w ukryciu, blisko i daleko, a w poszumie jego korony by można było usłyszeć niezwyciężony hymn życia i trzy słowa: N i e d a j s i ę!"
(fragment książki "Świetlisty Krąg Słońcesława"
 

 
STAROĆ
"Neapol" 1939 olej na płótnie naklejonym na dyktę, 25,5 x 34,5cm.
Zdjęcie niestety wyszło nieostre. Ten niewielki obrazek został namalowany w 1939 roku, gdy Konarski jako wybitnie utalentowany student przebywał na stypendium ministerialnym we Włoszech.
  • awatar naughty siis e.: słuchasz może Matta Dusk'a ? :) jeśli tak, to poradź mi, która z jego płyt jest najżywsza.
  • awatar cubalibre: Staram się nie martwić :)Bardzo podoba mi się ten obraz dodany wcześniej.
  • awatar damada: Świetny blog. Piękne obrazy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

"Pokój jadalny" 1960 , olej na płótnie
Obraz przedstawia wnętrze domu artysty, pokój jadalny w którym znajdowały się rzeźby, m.in. "Chopin"
  • awatar Pansy Parkinson: Dziękuję za miły komentarz. Moim marzeniem było malować, jednak poświęciłam się pisaniu... :)
  • awatar Gość: Dziękuję ;)
  • awatar Luccky: Stary Rok odchodzi wielkimi krokami, niech więc złe chwile zostaną za nami. Nowy Rok niech przyniesie dużo zdrowia, radości a przede wszystkim morze miłości!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Ostatni okres twórczości Mariana Konarskiego to czas ciągłego eksperymentowania. W tym okresie powstały martwe natury, kwiaty i pejzaże, które formą i warsztatem twórczym odbiegały daleko od założeń Szczepu Rogate Serce. Może trochę z przekory, a może dla samego zmagania z sobą samym malował obrazy typowo impresjonistycznie jak np. "Staw w Tęczynku" i kolorystycznie jak w martwych naturach.
Jego twórczość trudno zamknąć w jednolitych , formalnych ramach, ponieważ wciąż się rozwijał i wciąż wyznaczał szersze granice tego co nazywamy malarstwem. W tych ostatnich pracach można odnaleźć też pewną naiwność dziecięcych wizji i sentyment do domowego zacisza. Ale też ciągłe poszukiwanie. Jakby pytał sam siebie: "czy ja to jeszcze potrafię?"